Rozmowa kwalifikacyjna potrafi zaskoczyć. Kandydat przygotowany na pytania o doświadczenie, mocne strony i znajomość Excela nagle słyszy:
„Gdybyś był warzywem, to jakim?” albo „Ile piłeczek pingpongowych zmieści się w autobusie?”.
Brzmi absurdalnie? Trochę tak. Ale wiele firm naprawdę zadaje nietypowe pytania, żeby sprawdzić kreatywność, dystans do siebie i sposób myślenia pod presją.
Oto kilka perełek z rozmów rekrutacyjnych:
- „Jakim zwierzęciem chciałbyś być i dlaczego?”
- „Co zrobiłbyś, gdyby pingwin wszedł teraz do pokoju?”
- „Jak sprzedać lodówkę Eskimosowi?”
- „Gdybyś miał supermoc w pracy, co by to było?”
- „Ile razy dziennie myślisz o kawie?”
Czy istnieją na takie pytania dobre odpowiedzi?
Najczęściej nie chodzi o samą odpowiedź, ale o reakcję kandydata. Rekruter chce zobaczyć:
- czy potrafisz zachować spokój,
- czy masz poczucie humoru,
- jak radzisz sobie z czymś nieoczekiwanym.
Najważniejsze? Nie panikować. Czasem lepiej odpowiedzieć z uśmiechem i dystansem niż próbować stworzyć „idealną” odpowiedź rodem z podręcznika HR.
Bo umówmy się — jeśli ktoś pyta Cię, jakim byłbyś owocem, to trudno oczekiwać bardzo poważnej odpowiedzi.
